Czasami warto po prostu spytać. Chcesz coś mieć, to sięgnij po to. I tak właśnie stałam się właścicielką chińskiego konia bojowego.
Siedzieliśmy w chińskiej restauracji, których w naszym mieście nie brakuje. W oczekiwaniu na posiłek mój wzrok wodził po ścianach - jak to zwykle bywa w nowym miejscu. Stały dumnie na gzymsie, ładnie oświetlone i wyniosłe. Chińskie konie bojowe. Pięknie prężyły muskuły i dźwigały ciężkie siodła.
Konie bojowe to symbol dobrobytu. Drogie, każdy kto je miał, pokazywał swoją majętność. Chińskie koniki z fajansu nie dodawały świetności wnętrzu owej restauracji, ale wnosiły jakiś tajemniczy czar. Nie wachlarze i bambusowe wycinanki albo "chyba-chińska" muzyka w tle. Te konie. "Łukasz, chciałabym takiego". I Łukasz zapytał. Kupiliśmy tę figurkę pewnie słono za nią przepłacając, chociaż i tak nie był to duży koszt. Figurka przejechała tysiące kilometrów z Chin wraz z całym dobytkiem właścicieli chińskiej restauracji. A może z ich rodzicami...
Siedzieliśmy w chińskiej restauracji, których w naszym mieście nie brakuje. W oczekiwaniu na posiłek mój wzrok wodził po ścianach - jak to zwykle bywa w nowym miejscu. Stały dumnie na gzymsie, ładnie oświetlone i wyniosłe. Chińskie konie bojowe. Pięknie prężyły muskuły i dźwigały ciężkie siodła.
Konie bojowe to symbol dobrobytu. Drogie, każdy kto je miał, pokazywał swoją majętność. Chińskie koniki z fajansu nie dodawały świetności wnętrzu owej restauracji, ale wnosiły jakiś tajemniczy czar. Nie wachlarze i bambusowe wycinanki albo "chyba-chińska" muzyka w tle. Te konie. "Łukasz, chciałabym takiego". I Łukasz zapytał. Kupiliśmy tę figurkę pewnie słono za nią przepłacając, chociaż i tak nie był to duży koszt. Figurka przejechała tysiące kilometrów z Chin wraz z całym dobytkiem właścicieli chińskiej restauracji. A może z ich rodzicami...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz